Strona:Poezye (Odyniec).djvu/545

Ta strona została przepisana.
NOC MIESIĘCZNA.

KRAJOBRAZ.




Noc spokojna, noc cicha; gdzie niegdzie się jeszcze
Słowik tylko odezwie, lub zdrój zaszeleszcze.
Prócz pełgania gwiazd jasnych na niebios lazurze,
Wszelki zda się ruch ustał w uśpionéj naturze.
Uroczystą w powietrzu zatrzymane ciszą,
Z traw i liści przejrzystéj krople rosy wiszą.
Roztoczonego w pełni blady blask księżyca,
We wszystkich, w każdéj inną barwą się przeświéca;
Łamie się w bystrym zdroju, tak, że patrząc zdala,
Falą płynnego złota każda zda się fala,
I jak blada twarz smutku z posępnym uśmiéchem,
Przez mgłę lekką w jeziorze przegląda się cichém.

Powierzchnia wody gładka, jak zwierciadeł szyba.
Gdzie niegdzie czasem ze snu obudzona ryba
Pomknie nagle, lecz tylko tak lekko ją wzruszy,
Jak piérwsza myśl miłości pokój młodéj duszy.