Strona:Poezye Brunona hrabi Kicińskiego tom I.djvu/161

Ta strona została przepisana.

Na okropne to zdarzenie,
Przejął syna żal głęboki,
Ledwie złożył ojca zwłoki,
Zmogło go ciężkie zmartwienie.


∗             ∗

Bez nadziei, obłąkany,
Gorączka silna go trawi,
Rozumié, że mu kochany
Ojciec jeszcze błogosławi.


∗             ∗

Klęka przed łożem i płacze,
Tego tylko życząc sobie,
By kończąc swoje rospacze,
W jednym z ojcem poległ grobie.

∗             ∗

Ale śmierć nielitościwa,
Choć wzywana, nie przybywa,
I tylko chorobę zsyła,
By go silniéj udręczyła.

∗             ∗

W ciężkim bolu, w obłąkaniu,
Przebył przeszło sześć miesięcy.
I nie myślał o kochaniu,
Bo myśléć nie umiał więcej.