Strona:Poezye Józefa Massalskiego t.2.djvu/026

Ta strona została uwierzytelniona.

Zewsząd na sroczkę napadły ptaki:
Kaczki i gęsi, kury, indyki,
Nawet i sroki,
Nuż zelżywemi krzywdzić ją wykrzyki,
Nuż skubać boki.
Jakoś domowi byli dalecy;
Ledwo więc biédna do sieni uciekła.
Tam już bezpieczna, jakby w fortecy
Do nieprzyjaciół swych rzekła:
— Morderce! zbójce! tyrani!
Czém zasłużyłam stać się wam pastwą? —
— Jakto czém? razem krzyknęło ptastwo,
A na coś w łaskach u pani? —





JASKÓŁKA I WRÓBEL.


Chciała jaskółka być gospodarną,
A zatém,
Latem,