Strona:Poezye Józefa Massalskiego t.2.djvu/071

Ta strona została uwierzytelniona.

— Wezwać Stacha — Wezwano. — Na! przeczytaj Stachu! —
Stach czyta i na babę patrząc drży od strachu.
Cóż czyta? Ach! okrutne królewskie wyroki:
„Rządco nie pytaj Stacha zgoda, czy nie zgoda,
„Każ mu dać ślub z tą samą, co tę kartkę poda,
„Bez żadnéj zwłóki.”
Włosy Stachowi powstały na głowie;
Co spójrzy na babulę, to nazad odskoczy,
Odwróci oczy,
Załamie ręce i powié:
— O ja nieszczęsny! czyż taka jędza
Ma być mych zasług zapłatą? —
Cóż rządca na to?
Posłał po xiędza.
Klnie Stach wszystkich, nawet Króla.
A babula,
Niepoczciwa,