Strona:Poezye Ludwika Kondratowicza tom I-II.djvu/504

Ta strona została przepisana.
XIII.

Na rumaka wyszedł pot,
Całą niwę tropem zgniótł.
W lewo, w prawo zając myli,
Już odleciał na pół mili,
Już go w knieję pędzi czart
Kroków może trzy czy dwa;
Lecz Bardyszów zręczny chart
Już dogania, już go ma.
Pisnął zając w smutny głos,
I do góry oczka wzniósł,
I zduszony trupem padł,
Kiedy pan z kopyta grzmi,
Dobiegł, z konia skoczył rad,
I pogłaskał dzielne psy,
I ze skoków dał odprawę,
I otrąbił swoją sławę.
Jak za dobrych dni.


XIV.

Bardysz śledził każdy zwrot:
— Jak z partesów! jakby z not!
Dzielny rumak, dzielne psiska!
Dzielne serce u paniska !
Jak on z koniem umie grać!
Jak szykowny każdy ruch!
Jak myśliwca zaraz znać!
I na wojnie pewno zuch!
Co mi po tem, pan czy czart?
On przyjaźni mojej wart!
Po wojacku rękę dam,
Po bratersku rzeknę doń:
Że kasztelan, co mi tam!
Ja myśliwca ściskam dłoń!
I uczynił, jak powiedział,
Bo nie dzieli bogactw przedział,
Kogo łączy broń.