Strona:Poezye Ludwika Kondratowicza tom I-II.djvu/592

Ta strona została przepisana.

Zostaw w pokoju, rycerski człowiecze,
Cichego ziomka, co siedzi w swej chacie;
Bóg będzie z wami, gdy gniewy i miecze
Na nieprzyjaciół koronnych schowacie.
Sprawuj się doma, jako owca cicha,
W bitwie jak lwica, co męstwem oddycha!
Trudny twój zawód! Nim z wrogiem się zetrze,
Już cię tysiące niewygód otoczy:
W głodzie, wśród deszczu i na zimnym wietrze,
We krwi i ranach, ty miej duch ochoczy.
A nie śmiej w duszy ostudzać zapału:
Nie śmiej folgować nic twojemu ciału;
Bo ciało twoje — to jeno mur żywy.
Którym się grodzą macierzyste niwy.
Pomnąc, że w tobie twych ojców otucha:
I miast, i wiosek, i świątyń Jehowy,
Idź w Imię Ojca, i Syna, i Ducha,
Spraw się rycersko i powracaj zdrowy!

XXIII.

Rzewnie spłakani do domu wrócili,
Kędy już skromna czekała biesiada.
Skarga, dziś z postem, parę rybek zjada,
Szklanicę wody źródlanej wychyli,
I już nasycon składa Bogu dzięki.
Powstał, a wszyscy k'niemu przyskoczyli,
Wszyscy się cisną do kapłańskiej ręki.
Kapłan każdomli dał uścisk życzliwy,
I błogosławi wszystkich gość dostojny.
Stary Szeliga znowu niespokojny,
Chce o coś prosić.
— Ojcze miłościwy!
Nim wasze konie miarkę owsa zjedzą,
Raczcie poświęcić mój domek ubogi,
Moją obórkę, moje sienne stogi,
Moją pasiekę, oo leży pod miedzą!
— Niech wam Bóg szczęści ! — ksiądz Skarga odpowie,
Zwracając k'niemu swe spojrzenie czułe;