Strona:Poezye Ludwika Kondratowicza tom V-VI.djvu/726

Ta strona została przepisana.

Ten obyczaj wszyscy biorą:
Najprzód kłania się z pokorą
I do łask się wkrada,
I wnet siebie, córki, braci
Z możnem gniazdem kolligaci,
Tu już pewna zdrada.
Bo gdy wzrośnie mu potęga,
Dalej patrzy, dalej sięga,
Bierze inną postać;
Idzie z panem w targ zwodniczy,
Tysiąc groszy mu doliczy,
Aby sędzią zostać.
Na sędziowskiej siadłszy ławie,
Zbiera skrzętnie a nieprawie,
Grosz łapczywie szczędzi,
I dziedzictwem kupi wioski,
Bierze w miastach sąd wójtowski
I dziedziców spędzi.
I Czech zginął temi dzieły,
Jego własność pochłonęły
Chytre Niemca paszcze;
Wnet i wszystko mu zagarnie,
Co zostało — pójdzie marnie
Na ciżmy i płaszcze.




NAGROBEK KRÓLOWEJ JADWIDZE.
(Z HISTORYI DŁUGOSZA). — 1399 r.




In fortunas qui spem ponit...


Tutaj królowa Jadwiga spoczywa,
Niegdyś cnej Polski gwiazda i otucha.
Jej dom są Węgry, ziemia nieszczęśliwa,
Która dziś prawa cesarskiego słucha.
Księżniczka, świetne plemię Ludwikowe,
Co rządził razem Lachy i Pannony,