Strona:Poezye cz. 2 (Antoni Lange).djvu/218

Ta strona została uwierzytelniona.

III.

Ty wszystkie cuda mogłaś robić ze mną:
Mogłaś mię porwać w najwyższe błękity,
Mogłaś mię wtrącić w otchłań mroku ciemną,
Zgnieść w proch — i serce umocnić w granity.

Ty mogłaś moją istotę rozszerzać,
Że czułem w sobie bezmiarów królestwo;
Ty mogłaś we mnie jako grom uderzać,
Żem czuł się mniejszy niż samo nicestwo.

Bo taka była twa nademną władza,
Że moje pulsa biły twojem tętnem;
Że twoja wola w moją się przeradza,
Że własne życie jest mi niepamiętnem.

Nie własnem życiem żyłem, ale twojem —
Twą duszą żyłem i twoją osobą —
I w końcu dziwnym dwojga serc przestrojem
Straciłem siebie — przestałem być sobą.

Wszystkiem mi byłaś: ołtarzem i panią,
I siostrą moją jedyną — wybraną —
Byłaś mi natchnień bezdenną otchłanią,
Zkąd mogłem czerpać pieśń niewyczerpaną.

Byłaś mi okiem, którem spoglądałem
W przemijające mgły rzeczywistości;