Strona:Powieści z 1001 nocy dla dzieci.djvu/26

Ta strona została uwierzytelniona.
22

Gdy już odłożył wszystko godne zabrania, podszedł do drzwi i chcąc wymówić zaklęcie, o zgrozo! zapomniał go. Próbował różnie, łamał sobie głowę, lecz żadnym sposobem nie mógł sobie przypomnieć, co właściwie wyrzec potrzeba.
Tymczasem nadeszła noc i Kassim usłyszał jak nadjechali zbójcy. Z rozpaczy postanowił przy otwarciu wrót wymknąć się. Zbójcy zaś ujrzawszy tyle worów stojących u wrót domyślili się, iż ktoś musiał być w środku; stanęli więc z szablami przy samych wrotach, a dowódzca wymówił: Sezamie otwórz się. W tej samej chwili Kassim wyskoczył, lecz natknął się na dowódzcę i ten rozpłatał mu szablą głowę. Kassim padł nieżywy i zbójcy zaś rozćwiertowali go do reszty i dla postrachu położyli przed bramę. Poczem odjechali znowu.
Gdy dzień cały przeminął, a Kassim nie wracał, żona jego udała się do Ali Baby z prośbą, by zechciał zobaczyć, co to się ma znaczyć.
Ali Baba wziął znów osły swoje i wyruszył do lasu. Ujrzawszy poćwiartowane zwłoki Kassima, zrozumiał, iż musieli go zbójcy zdybać i zabić. Zabrawszy znów z jaskini trochę złota, powrócił do miasta. Gdy zaś żona Kassima dowiedziała się o śmierci męża, zawodziła ogromnie, lecz cicho, by nie wydać, jakim to sposobem mąż jej zginął. Zamówiono nawet szewca jednego, którego z zawiązanemi oczyma przyprowadzono, by nie widział gdzie idzie, aby zeszył zwłoki zmarłego dratwą. Ten wywiązał się dobrze z zadania, wówczas udano, iż Kassim zasłabł i umarł, wtedy dopiero zawezwano ludzi, by wzięli miarę na trumnę.
Pogrzeb odbył się świetnie. Ali Baba zaś, ile, że to u Persów w zwyczaju, kilka żon posiadać było, pojął żonę Kassima za swoją i u niej w domu zamieszkał.