Strona:Przybłęda Boży.djvu/299

Ta strona została przepisana.

pada wyczerpana, a chór jeszcze raz krzyknął swoje hasło chwały — i runął zemdlony przed Krzyżem!...
Zdobyte przestrzenie same już teraz dalej poniosły modlącego. Powstał i w całej wysokości stanął jako świecznik. Skończył się pasywizm ufności. Będzie wyznanie wiary. Wzwyżył się przez to skruszenie. Temat Credo (Allegro ma non troppo, b-dur) jest jak opoka; to nie jest ślepa wiara dziecka, ani oportunizm stroniący od wysiłku. Tu stoi wiara żywa, wiara-wiedza, niezłomna i rosnąca pod męczeństwem: Wierzę — w Jedynego, przez którego wszystko się stało, co się stało. Chór zaświadczył głośno: Factorem coeli et terrae, visibilium omnium — et... i urwał — we mnie cichy głos dopowiada żarliwie: ...et... invisibilium... Wierzę — w Syna Człowieczego, który bólowi dał aureolę boskości. Zastępy smyczków, drzewa i blach, drabiny żeber organowych, płuca setnych głosów łaską pomazanych wraz ze mną dają świadectwo prawdzie. I w niebotycznym fresku roztacza się panorama dziejów zbawienia: tajemnica poczęcia — Golgota — pokonanie śmierci — w chwale jasnej wjazd do nieba i po prawicy Ojca ukoronowanie w królestwie nie z tego świata — i stamtąd — to zapowiedziane przyjście — w on dzień — w gromach i lęku — judicare vivos et mortuos to jest grzmot archanielskiej trąby, która Go zwiastuje. Straszno jest, ale boskie miłosierdzie przedziera się w fanfarze sprzymierzonej blachy: straszność i zgrzyt będą miały koniec, bo nie są z wieczności. — Wierzę — w Świętość Ducha i Moc Jego i Zwycięstwo i nicość wszystkiego poza Nim. Wierzę — w początek i cel ostateczny misterjum Trójcy. Wierzę — w owczarnię jedną i jedną powszechną modlitwę, która łączy ludzi, góry, ptaki, morza i kwiaty. Wierzę — w obcowanie duchów skąpanych w rosie ofiary. Wierzę — w zmartwychwstanie i że nic nie umrze w wieczności. Wierzę — w żywot ostateczny i nieustający