Strona:Przygody Tomka Sawyera tłum. Tarnowski.djvu/145

Ta strona została przepisana.

w dzisiejszych czasach nie mają już pustelnicy żadnego znaczenia, jak to było dawniej, ale piraci są zawsze poważani. A przytem taki pustelnik musi sypiać na najtwardszej ziemi, jaką tylko znaleźć można, chodzić w worku, posypywać sobie głowę popiolem, stać na deszczu i...
— Dlaczego musi chodzić w worku i posypywać głowę popiołem? — zapytał Huck.
— Nie wiem. Ale musi. Pustelnicy robią tak zawsze. I tybyś także musiał, gdybyś był pustelnikiem.
— Oczywiście, gdyby mi się chciało! — wtrącił Huck.
— Jakto, a cóżbyś robił?
— Nie wiem, ale tegobym nie robił.
— Ależ Huck, musiałbyś przecież! Jakżebyś tego uniknął?
— Poprostu nie wytrzymałbym. Czmychnąłbym!
— Czmychnąłbyś? Ładny byłby z ciebie pustelnik! Skompromitowałbyś cały stan!
Czerwonoręki nie odpowiedział.
— Co właściwie mają piraci do roboty? — spytał po chwili.
Tomek objaśnił:
— O, mają cudowne i zajęcie! Zdobywają kręty, palą je, zabierają pieniądze i zakopują je na swojej wyspie w strasznych miejscach, gdzie są duchy i takie karzełki, które strzegą skarbów, zabijają wszystkich na okręcie i strącają ich potem w morze.
— Ale kobiety wloką na wyspę, — oświadczył Joe, — kobiet nie zabijają.