Strona:Przygody Tomka Sawyera tłum. Tarnowski.djvu/261

Ta strona została przepisana.
ROZDZIAŁ DWUDZIESTY ÓSMY
Młodzi detektywi

Przygody tego dnia były dla Tomka w nocy przyczyną bardzo niespokojnych snów. Cztery razy miał już skarb w rękach i cztery razy rozpływał mu się pod palcami w nicość, bo ciągle się budził i uświadamiał sobie na jawie przykrą rzeczywistość niepowodzenia. Gdy nad ranem przechodził w myśli wszystkie szczegóły wielkiej przygody, wydawały mu się one czemś niezmiernie mglistem i dalekiem, jakby nie były z tego świata, lub należały do zamierzchłej przeszłości. Potem pomyślał, że całe to przeżycie musiało mu się chyba przyśnić! Za przypuszczeniem tem przemawiał bardzo poważny argument, mianowicie, że ilość widzianych monet była zbyt wielka, by być rzeczywistością. Dotychczas nigdy jeszcze nie widział naraz więcej, niż pięćdziesiąt dolarów, i jak wszyscy chłopcy jego wieku i pochodzenia, uważał wszelkie napomknienia o „setkach“ i „tysiącach“ za pięknie brzmiące zwroty retoryczne, które nie miały odpowiedników w rzeczywistości. Nigdy mu nawet na myśl nie