Strona:Robert Ludwik Stevenson - Porwany za młodu.djvu/57

Ta strona została skorygowana.

— Widzisz, Dawidku — podjął stryj, skoro obaczył, że już skończyłem czytanie, — mam pewną spekulację handlową z tym właśnie Hoseasonem, kapitanem brygu kupieckiego z Dysart, zwanego Zgodą[1]. Otóż, jeżeli zgodzisz się, byśmy obaj poszli za tym chłopcem, będę mógł zobaczyć się z kapitanem w Hawes, a może na pokładzie Zgody, jeżeli tam trzeba podpisać papiery; ażeby zaś nie tracić czasu, możemy się kopnąć i do rejenta, pana Rankeillora. Po tem, co zaszło, zapewne nie będziesz chciał mi wierzyć na słowo, ale chyba uwierzysz Rankeillorowi. On jest mężem zaufania przynajmniej połowy szlachty okolicznej; człek to sędziwy i wielce poważany, a przytem znał twojego ojca.
Stałem przez chwilę, rozmyślając. Miałem iść do jakiejś miejscowości żeglownej, gdzie niewątpliwie było dużo luda i gdzie stryj nie poważyłby się na użycie przemocy; co więcej, sama obecność chłopaka okrętowego była mi w tym względzie obroną. Ponadto sądziłem, że potrafiłbym wymóc wizytę u rejenta, nawet gdyby jej zapowiedź była w tej chwili jedynie obłudą ze strony mego stryja; zresztą w głębi serca pragnąłem obaczyć zbliska morze i okręty. Należy pamiętać, że cały mój żywot dotychczasowy upłynął był pośrodku lądu, pomiędzy górami, i że dopiero na dwa dni przedtem ujrzałem po raz pierwszy zatokę spoczywającą nakształt tafli błękitnej, oraz statki, żeglujące po jej powierzchni, niewiększe od cacek dziecinnych. Rozważając szczegół po szczególe, doszedłem do silnego postanowienia.
— Doskonale — rzekłem — chodźmy do Przewozu.

  1. Covenant (właściwie Solemn League and Covenant) — dosłownie „ugoda“ lub przymierze“ — pakt z r. 1643, ustanawiający prezbiterjanizm w Anglji i Szkocji. (Przyp. tłum.)
43