Strona:Romain Rolland - Dusza Zaczarowana III.djvu/123

Ta strona została przepisana.

przybory przepalone i zatłuszczone, ściany ochlapane wodą, która ściekając, spowodowała miejscami wygnicie podłogi, meble zniszczone i podarte... tak samo firanki... Nie uszanowali niczego. Najlepsze kołdry, pościel zabrali bez skrupułów z sypialni Anetki i używali tego. Portrety i ryciny, któremi ozdobiła swój widnokrąg domowy, były poprzewieszane, usunięte, stały na posadzce, oparte o ściany, wisiały obrócone wstecz, a wreszcie niektóre znalazły się w rupieciarni. Apolonja zastąpiła je fotografjami rodzinnemi, gebami pokracznemi lub dewocjonalnemi. Nawet książki i papiery, oprócz niewielu zamkniętych na klucz były najwyraźniej obmacywane, nie tyle przez ciekawość (Apolonja nie umiała czytać wcale), co z nudy i z powodu gorączki palców. Ślady tego były widocznie wyraźne w postaci plam i załamań kartek. Całe mieszkanie cuchnęło norą zwierzęcą. Oburzony, wściekły Marek chciał wyrzucić ten pomiot na schody. Anetka starała się uspokoić go. Uczyniła kilka ostrych uwag, które Apolonja przyjęła źle. Anetka spostrzegła odrazu, od pierwszych słów, że dziewczyna cierpi na bezład umysłu, że przechodzi jakiś kryzys tragiczny. Natrafiła na ten właśnie stan rzeczy.
Brat i siostra unikali się wzajem. Czuli do siebie, jakby nieprzyjaźń, odrazę, gniewali się, czy bali siebie. Nagły powrót Anetki zmusił ich do zamieszkania w jednym pokoju. Po nocach słychać było znowu gwałtowne przejścia od głosu tłumionego do burzliwej melopei, z pośród której wyrywały się apostrofy rzucane krzykliwie. Potem zapadała ołowiana cisza. Trwało to przez tydzień. Raz w nocy Apolonja jęła krzyczeć i wyszła z pokoju. Anetka wstała, przykazując milczenie. Zastała ją w kurytarzu, pół nagą. Drapała się paznokciami i lamentowała. Straciła zmysły. Anetka

105