Strona:Romain Rolland - Dusza Zaczarowana III.djvu/249

Ta strona została przepisana.

my przed sobą jeno obraz przeszłości, a obraz świeży jest przybyszem, do którego nie posiadamy klucza...
Wiedząc, że jest śledzony, zdołał jeszcze Pitan w przeddzień swego aresztowania przesłać Sylwji list. Prosił, by Anetka była całkiem spokojna, gdyż bierze wszystko na siebie. Nic ponadto. Ale było tego aż zbyt wiele. Nie wiedząc nic pewnego, Sylwja zwęszyła jeszcze w lecie tę dziwną historje i zaniepokoiło ją to. W jakąże znów awanturę wdała się ta szalona kobieta? Niesposób było rzeczy wyjaśnić. Pitan brał w tem udział. Nie wiedziała nic o powodach wyjazdu Anetki, prócz tego co jej doniosła, mianowicie, że dostała polecenie odwieźć do Szwajcarji rannego. W ogólnikowych wyrazach zwierzyła się z tem Markowi.
Chłopak odgadł resztę sam. Przypomniał sobie spotkanie tajemnicze w grudniu, pod dworcem lyońskim (nie pisnął o tem nikomu słowa). Na tej podstawie zbudował cały romans. Nie wywnętrzając się przed ciotką, przy jej pomocy spróbował zrekonstruować przebieg sprawy. Sylwja opowiedziała mu po raz pierwszy teraz o powodach wydalenia Anetki ze szkoły, o scenie na cmentarzu i zainteresowaniu się pewnym rannym. Te dane długo zajmowały Marka i matka ukazała mu się w zgoła innem świetle. Zrewidował poglądy swoje. Pacyfizm, którym gardził, jako czemś niedołężnem, dobrem dla kobiet i starych niedorajdów nabierał ponęt, przekształcając się w namiętność niebezpieczną. Stworzył tedy romans bohatersko-miłosny i uczuł palącą zazdrość, oraz pociąg pełen niepokoju. Zrozumiał teraz podejrzenie matki, które go tak boleśnie zraniło. A najgorsze było to, że zachowaniem swem, przyznać musiał, upoważnił ją do tego podejrzenia. Czuł przygnębienie... Ale nie szło tu o niego. Matce groziło niebezpieczeństwo, a gdy ją tylko ujrzał, ni chwili nie wątpił, że z całą świadomością idzie