Strona:Rudyard Kipling - Światło które zagasło.djvu/156

Ta strona została przepisana.

się rymowane opisy, pióra Torpenhowa, całość zaś była wielce osobliwem dziełem sztuki, gdyż Dick, mając na względzie tytuł książki oznaczający „nagość,“ uznał, że w takich czy owakich okolicznościach zawsze niewłaściwą byłoby rzeczą narysować Nilghai’ego w innym stroju, jak adamowym. Wskutek tego ostatni szkic, na którym ów cierpiętnik udawał się do ministerjum wojny, chcąc poprzeć swe roszczenia do medalu egipskiego, nie odznaczał się nazbyt wielką przyzwoitością.
Dick rozsiadł się przy biurku Torpenhowa i jął przewracać stronice.
— Miałby Blake pociechę z ciebie, Nilghai! — urągał. Z niektórych szkiców aż bije soczysta różowość twego ciała... poprostu wierzyć się nie chce, by coś podobnego można było spotkać w życiu. Oto „Nilghai, osaczony w kąpieli przez Mahdystów“... to oparte na rzeczywistem zdarzeniu, hę?
— O mały włos byłaby to ostatnia kąpiel w mem życiu, bezecny bazgraczu! Czy Binkie nie przeszedł jeszcze do legendy?
— Nie, mały Binkuś jeszcze nie zdziałał nic godnego pamięci... pominąwszy codzienne pałaszowanie żarcia oraz zagryzanie kotów. Przypatrz-no się! Tu jesteś jak święty z kościelnego witrażu. Djabelnie wystylizowane linje twojej anatomji; powinieneś być mi wdzięczny, że w ten sposób przekażę cię potomności. Za łlat pięćdziesiąt rysy twe dochowają się w rzadkich i wielce poszukiwanych odbitkach, po dziesięć gwinej sztuka. Cóż mam narysować tym razem? Czy domowy tryb życia Nilghai’ego?
— Nie prowadzę go wcale.
— Zatem bezdomny tryb życia Nilghai’ego. A jakże! Tłumny wiec wszystkich jego żon na Trafalgar Square.