Strona:Rudyard Kipling - Księga dżungli (1931).djvu/93

Ta strona została skorygowana.

— O, to wszystko drobnostka... to wszystko drobnostka... byleś tylko ty był zdrów i żywy, o moja chlubo... najmilsze ze wszystkich żabiątek! — skomlał Baloo.
— O tem wszystkiem później będziemy mówić! — zauważyła Bagheera tonem oschłym, który wcale a wcale nie podobał się Mowgliemu. — Ale oto wąż Kaa, któremu my zawdzięczamy wygraną, a ty zawdzięczasz życie! Podziękujże mu według naszych zwyczajów.
Mowgli odwrócił się i ujrzał olbrzymi łeb Pytona, kołyszący się o piędź nad jego własną głową.
— Aha, więc tak wygląda młode człowieczątko! — syknął Kaa. — S-s-skórę ma gładką i ś-ś-ślis-s-ską, ale pozatem jes-st do-s-syć podobne do plemienia Bandar-logu! Miejże się na baczności, człowieczku, bo przy s-s-słabem ś-ś-ś-wietle zmierzchu, z-z-zwłaszcza po ś-ś-świeżej zmianie s-s-skóry, mogę pomylić się i wziąć cię za małpę...
— Ja i Ty jes-s-teśmy z-z-z jednej krwi! — odpowiedział Mowgli. — Dzisiejszej nocy dzięki tobie ocaliłem życie. Ilekroć będziesz głodny, wężu Kaa, moja zdobycz będzie twoją zdobyczą.
— S-serdeczne dzięki, Mały Bracie! — odpowiedział Kaa, mrugając przy tem powiekami. — I na cóż to poluje tak ś-śmiały myśliwiec? Pytam o to dlatego, bym mógł mu towarzyszyć, gdy w najbliższym czasie wybierze się na łowy.
— Nie zabijam jeszcze niczego... jeszcze jestem za mały... za to umiem naganiać kozły ku my-