Strona:Samuel - Adalberg - Księga przysłów.djvu/16

Ta strona została przepisana.

też czasu, z siłą przesądu utrzymuje się przekonanie, że przysłowia układać należy tylko „filozoficznie,” a przekonanie to odbiło się echem kilkakrotnym i w znanych mi krytycznych głosach o pracy niniejszej. Na jakich zasadach opiera się ów układ; czym on jest w teorji, a czym w praktycznym zastosowaniu? Rzecznicy systemu tego chcą uszeregować przysłowia podług sensu moralnego i tendencji w nich zawartej, a gdy znajdują pewną znaczniejszą liczbę przysłów, w których wzmiankowane są: roślina, zwierzę, części ciała, nazwy, imiona lub nawet liczba jaka, lub też które ściągają się do pewnego rzemiosła, fachu i stanu, albo też mają z niemi jaki związek, tworzą z przysłów takich osobne grupy ogólne i szczegółowe, z odpowiednimi nadpisami. A więc gdy w pewnych przysłowiach spotykają wyrazy: Bóg, święty, adwent, anioł, błogosławić, cmentarz, cud, dusza, dziesięcina, dzwon, kaptur umieszczają przysłowia takie w dziale „Przysłów religijnych”; przysłowia, w których wzmianka jest o dłoni, czuprynie, głowie lub krwi znajdziemy w dziale: „Ciało ludzkie i jego części”; nakoniec przysłów, w które wchodzą wyrazy: but, szydło, szewc, igła, kożuch, krawiec, bednarz szukać każą w grupie: „Przemysł, rzemiosła, rzemieślnicy” i t. p.
W ten sposób tworzy się cały olbrzymi szereg działów i poddziałów najzupełniej dowolnych, na żadnych stałych logicznych zasadach nieopartych, a przedewszystkim zależnych od subjektywnego poglądu autora, nie dziw, że nikt prócz autora, a nieraz zapewne i sam autor nie potrafi w zbiorze według takiej metody ułożonym, odnaleźć potrzebnych mu przysłów. W teorji nic łatwiejszego, jak ułożyć schemat z tytułami wszystkich przewidzieć się dających działów, grup i grupek. Zastosowanie jednak tej metody do większego zbioru jest wprost niewykonalnym, a kto go mimo to przeprowadzić usiłuje, na każdym kroku łamać i naginać musi ogólną zasadę układu, tworzyć niezliczone od zasady tej wyjątki, a ciągłe te niekonsekwencje doprowadzają układ cały do.... absurdu. Bez obawy przegranej możnaby np. konia z rzędem ofiarować temu, ktoby się domyślił, że wyrażenia przysłowiowego: „jakby groch o ścianę rzucał” szukać należy w dziale „Gospodarskich,” a „pleść banialuki” w grupie: „Imiona hebrajskie i pogańskie,“ lub, że przysłowie: „człowiek do samej śmierci rozumu się uczy” znajduje się w rozdziale zatytułowanym: „Płeć męska.” Niepodobna nawet odgadnąć, czemu Lipiński, (a z jego to rękopisu wszystkie wogóle tu zacytowane przykłady są wyjęte), tak postąpił, jaki związek „filozoficzny” ma rzucanie grochu na ścianę z gospodarstwem i czemu tylko mężczyznom pozwala uczyć się rozumu do śmierci i czy wreszcie przypuszczał, że każdy z przeciętnych czytelników jego pracy wiedzieć będzie, że Banialukę poczytuje za imię pogańskie. Praca Lipińskiego liczy aż 42 działy, nie licząc poddziałów; niektóre napisy nad rozdziałami same najlepiej pouczają, czym jest podobna metoda układu, np.: „Moralne. (Wyłączone tu są takie, które również będąc moralne, zamieszczone zostały pod różnemi działami)”; lub też rozdział: „Drzewa, krzewy, rośliny, kwiaty, owoce. (Wypuszczone tu są wszelkie zboża, a nadto wszelkie takie wyrzeczenia o roślinach, które w ścisłym będąc związku z gospodar-