Strona:Selma Lagerlöf - Cmentarna lilja.djvu/93

Ta strona została uwierzytelniona.
ROZDZIAŁ X.

Na drugi dzień, w samo południe, Ingryda szła po błotnistej drodze. Brzozowe gaje, kwitnące czeremchy i kaliny przerywały monotonję rozległych pól. W rowach przydrożnych płynęła ze szmerem przezroczysta woda, po przez którą błyszczały czysto wymyte krzemienie.
Dziewczyna szła powoli, buciki jej przemokły, głodną była i znużoną śmiertelnie; zdawało się jej, że nigdy nie dojdzie do celu swej podróży. Münkshütte usuwała się w zamgloną, niewidoczną dal, brała ją pokusa zawrócić.
Obecnie, gdy Gunnar ponownie rozum stracił, co ona może dla niego uczynić?
Gdy chęć powrotu ją opanowała, w tej samej chwili uczuła posuwającego się obok niej Gunnara. Chodził obok niej, krok w krok, a oczy jego wołały jej pomocy. Wówczas wstępowała w nią znów energja i pewność, że może mu być użyteczną.