Strona:Selma Lagerlöf - Jerozolima cz. I.djvu/235

Ta strona została przepisana.
List Hellguma.

Z chaty położonej wśród lasu wychodzi stara kobieta. Chociaż to dzień powszechni, miała na sobie swą odzież niedzielną, jak gdyby miała iść do kościoła. Wyjmuje klucz z zamku i kładzie go na zwykłem miejscu pod progiem.
Uszedłszy parę kroków, stara odwraca się i patrzy raz jeszcze na swą chatkę, tak ubogo i niepokaźnie wyglądającą z pośród potężnych ośnieżonych jodeł.
Z wielką czułością stara spoglądała na swą chatę. „Wiele szczęśliwych dni przeżyłam tu“, rzekła uroczyście do siebie. „Tak, tak, Pan Bóg daje, Pan Bóg odbiera“.
Potem idzie ścieżką leśną. Jest już stara i ułomna ale należy do tych, którzy jeszcze trzymają się prosto, mimo iż starość pochyla ich ku ziemi.
Twarz ma piękną, a włosy białe, jedwabiste i wygląda tak uprzejmie, że robi to dziwne wrażenie, gdy przemówi głosem tak ostrym, uroczystym i poważnym, jak u starego proroka.
Stara ma długą drogę przed sobą, gdyż zdąża na zgromadzenie Hellgumczyków do ingmarowskiego