Strona:Selma Lagerlöf - Legendy o Chrystusie.djvu/18

Ta strona została uwierzytelniona.

jagnięcia. Odłączyło się od towarzyszów i bawiło się samo. Nie wiedząc o tym prawie, żołnierz nie spuszczał go z oka: coś w nim było takiego, co przykuwało uwagę. Spostrzegł też najpierw, że dziecię biegało tak lekko, iż delikatne źdźbła trawy zaledwie pochylały się pod jego stopą. Ale zabawa dziecka jeszcze większe wywołała w nim zdziwienie.
— Na miecz mój! — rzekł na koniec — to dziecko nie bawi się wcale jak inne. Co ono robi i czym się tak cieszy?
Dziecko bawiło się o parę kroków, więc z łatwością mógł widzieć wszystko, co robiło. W tej chwili właśnie wyciągnęło rączkę, aby ostrożnie z liliowego kwiatu zdjąć ciężko obładowaną pyłkiem złotą pszczółkę. Pszczółka nie uciekała ani broniła się żądłem. Chłopczyna wziął ją w rękę i zaniósł do szczeliny w murze, otaczającym miasto, gdzie rój obrał sobie mieszkanie. Umieściwszy owad bezpiecznie na wystającym kamyku, pobiegł szukać innej pszczoły, równie obciążonej, ażeby jej dopomóc; i tak dzień cały biegał pośród kwiatów