Strona:Selma Lagerlöf - Legendy o Chrystusie.djvu/30

Ta strona została uwierzytelniona.


szeć pszczoła, unosząca się nad ich głowami.
— A teraz tajemnica i milczenie — rzekł Woltigiusz. — Lada nieopatrzne słówko mogłoby wszystko popsuć.
— Wiesz o tym, Woltigiuszu, że na mnie liczyć można.
Dowódca skinął głową i oddalił się równym krokiem, a żołnierz stanął znów na posterunku i zaraz mimowolnie spojrzał w stronę łąki, gdzie między liliami bawiło się dziecko. Patrzał, jak lekko niby biały motyl biega wśród kwiatów, wdzięczne, złotowłose — i nagle rozśmiał się głośno i dziko:
— Nie będzie mi już dłużej cierniem w oku — szepnął. — I ono tam się znajdzie, na uczcie Heroda.
Widocznie był zadowolony z tego, co nastąpi, a może chciał być pewnym, że jest zadowolony.
W kilka dni po tym zamiast stać przed miejską bramą, żołnierz minął wąskie uliczki Betleem i wszedł do wspaniałego pałacu Heroda.
Wewnątrz tego budynku znajdował się obszerny, kamiennymi płytami wy-