Strona:Selma Lagerlöf - Opowiadania.djvu/27

Ta strona została przepisana.

jak niechęć i posępność. Trudno byłoby powiedzieć, czy to upał i duszność w sali go męczy, czy też wpadł w zły humor z powodu zajmowania się tyloma drobnemi sprawami, tyloma sporami małoznaczącymi, które powstały chyba z tego jedynego powodu, żeby wykazać kłótliwość i niemiłosierdzie i chęć wygranej u ludzi.
Właśnie rozpoczął rozprawę jedną z ostatnich, jakie w tym dniu miały być rozstrzygnięte. Rozchodziło się o alimenta.
Sprawa ta była już rozpatrywana na poprzednim sądzie i protokół owej rozprawy właśnie odczytywano. Dowiadujemy się, że oskarżycielką jest biedna służąca, a oskarżonym człowiek żonaty. Następnie dowiadujemy się, że oskarżony oświadczył, że dziewczyna ta niesłusznie go tu pozwała, i chyba tylko przez chciwość. Przyznaje on, że oskarżycieli a służyła przez jakiś czas w jego dworze, ale on w tym czasie nie wdawał się z nią w żadne miłostki i ona nie ma żadnego prawa żądać od niego wsparcia pieniężnego. Oskarżycielka jednak obstawała przy swojem twierdzeniu i po przesłuchaniu kilku świadków polecono pozwanemu złożyć przysięgę, jeśli nie chce, by go sąd skazał na zapłacenie żądań oskarżycielki.
Obie strony są obecne i stoją przed stołem sędziego. Oskarżycielka jest bardzo młoda i wygląda ogromnie nieśmiele. Płacze ona ze wstydu