Strona:Selma Lagerlöf - Opowiadania.djvu/74

Ta strona została przepisana.


HISTORYA SIOSTRY OLIWII.


Było to na tylnym pokładzie wielkiego zagranicznego okrętu, gdzie byli zgromadzeni ludzie z najrozmaitszych stron świata. Najwięcej było Anglików, albo przynajmniej ludzi, którzy umieli mówić po angielsku, ale było także kilku, mówiących po francusku i ci przez wspólność języka trzymali się w osobnej grupie. Siedziało tu kilku starszych Francuzów, jeden oficer i jeden konsul, kilka pań belgijskich, jedna włoska siostra miłosierdzia, jeden stary francuski ksiądz i młody Paryżanin, który zdawał się być jakimś artystą, malarzem, rzeźbiarzem, czy też czemś podobnem.
Pewnego wieczora siedzieli obaj starsi panowie razem i rozmawiali o Anglikach. Robili małe studyum o nich, jak to zwykle czynią Francuzi, i porównywali ich z sobą w sposób bardzo miły i ucieszny. Ale nagle wzmieszała się jedna z pań do rozmowy.
— Nie, moi panowie — rzekła — nie wspomnieliście panowie jeszcze o tem, w czem leży właściwa różnica między Anglikami a wami.
— Ach — rzekł stary pan, którego zwano konsulem — właściwa różnica, czy ją pani może wynalazła?