Strona:Sophie de Ségur - Przygody Zosi i wesołe wakacje.djvu/19

Ta strona została uwierzytelniona.

Zosia szlochała żałośnie. Widać było, że głęboko i szczerze żałuje swego nierozważnego czynu.
— Nie płacz, Zosienko — rzekła mama — i nie zapomnij o tem, że przyznaniemi się do winy okupić ją można, jeżeli prawdziwie szczerą będzie skrucha.
Zosia z wdzięcznością ucałowała ręce matki, otarła z łez oczki, ale cały dzień była smutną i nieswoja, tak bardzo żałowała biednych, zamęczonych rybeczek, czuła jednak, że to jest żal po niewczasie.


Czarne kurczątko.

Zosia chodziła codziennie z mamusią do kurników, w których mieściły się najrozmaitsze gatunki kur, gdyż pani Irena ogromnie lubiła wszelkie ptactwo i starała się je mieć z najlepszych źródeł. Sprowadziła właśnie jajka od kurek czubatych i dowiadywała się wciąż czy już kurczęta się wylęgły.
Zosia wkładała zwykle okruchy chleba do koszyczka, który zabierała z sobą idąc z mamusią do kurników i rzucała kurom te okruchy. Wszystkie kury i koguty zbiegały