Strona:Staff LM Zgrzebna kantyczka.djvu/50

Ta strona została przepisana.
LUDZIE Z SERCEM.


Tułałem się zbyt długo po bezdrożnych tłokach
Z sercem w dłoni gotowem do ufnej ofiary.
Lecz nikt nie spojrzał z ludzi na serdeczne dary,
Jak gdybym nie po ziemi chadzał, lecz w obłokach.

Nikt nie odegnał, śmiercią nie groził morderca,
Nikt nie złorzeczył z butnym urągiem ni gniewem;
Wiatr witał mnie przyjaźnie łagodnym powiewem,
Lecz nie spotkałem nigdzie czekających serca.

Wkońcu ciebie zoczyłem, gdy oczu swych smęty
Puszczałaś z biegiem rzeki, jak ciche okręty,
Oddane bezcelowych wędrowali katuszy.

Coś wzgardziła zasobną rodzinną zagrodą,
By sercem żyć dla serca, a duszą dla duszy,
Witaj mi, o, jedyna, wyśniona przygodo.