Strona:Stanisław Antoni Wotowski - Niebezpieczna kochanka.djvu/150

Ta strona została uwierzytelniona.

nia jadu... A tak... Naturalna śmierć... śmierć nie budząca podejrzeń!.. Orzelskiego trzeba usunąć za wszelką cenę, bo gdyby przypadkiem na parę sekund choć oprzytomniał i przemówił, bylibyśmy zgubieni... A skoro umrze, żadna władza na świecie nie będzie mogła się przyczepić do tego, że Bob, mąż Zosieńki, roztrwonił majątek swej żony....
Rzekomy baron patrzył długą chwilę na Orzelską.
— Tamaro! — wyrzekł wreszcie, kiwając głową. — Przerastasz Borgów w przewrotności! W średniowieczu władałabyś napewno udzielnem księstwem i podziwianoby twój niezwykły „dar“ rządzenia. Dziś czasy się zmieniły i takich ludzi, jak my, świat nazywa zbrodniarzami... Lecz, czyż warto na to zwracać uwagę?


144