Strona:Stanisław Antoni Wotowski - Niebezpieczna kochanka.djvu/278

Ta strona została uwierzytelniona.

Na jednej z nich widniał wielkiemi literami wykaligrafowany napis: „Pociągnij natychmiast, jeśli chcesz ocalić się od zguby!“
Bez namysłu, Zosieńka pociągnęła za metalową rączkę...
A wtedy stał się cud...
Tak, istny cud!
Bo, usuwająca się z pod jej nóg podłoga, nie tylko zatrzymała się raptownie, lecz, posłuszna kierującej nią sprężynie, cicho, bez szelestu powróciła na swe miejsce.
Znów widniał przed Zosieńką normalny pokoik, nie przedstawiający, na pierwszy rzut oka, żadnego niebezpieczeństwa.
Westchnienie ulgi wydarło się z jej piersi, a z ust pobiegł cichy szept:
— Więc jestem ocalona!
Teraz ciekawie zajrzała do schowanka.
Prócz dwóch rączek mosiężnych, z których jedna życie uratowała Zosieńce, znajdowała się i jakaś kartka.
Tak, kartka...
Zapełniona, niewprawnem, męskiem pismem!
Cóż to miało oznaczać! Dodatkowe wskazówki dla tego, ktoby przypadkiem natrafił na skrytkę?
Ujęła kartkę do ręki.
Pod spodem widniał podpis — Iwan!
Iwan? Ten kozak Orzelskiej? Czemuż pozostawił tu kartkę? Wszak, niedawno, odebrał sobie życie!
Coraz więcej zaintrygowana, czytała...

276