Strona:Stanisław Antoni Wotowski - Niebezpieczna kochanka.djvu/301

Ta strona została uwierzytelniona.




ROZDZIAŁ XXVII.
Kim była Zosieńka.

— Pragnie pani się dowiedzieć — mówiła ironicznie do Tamary Zosieńka, przystając po środku gabinetu — w jaki sposób, mimo pani przezornych zarządzeń, udało mi się ocalić? Bardzo proste, Iwan budując tą pułapkę, znał dobrze pani charakter i liczył się z tem widocznie, że podstępem sam tam kiedyś znaleźć się może. To też, na wszelki wypadek, urządził on w podziemnym pokoiku potajemne wyjście, które było nawet nieznane pani! Udało mi się odnaleźć, otwierającą sprężynę i bez szwanku znalazłam się na górze... Oto wszystko! Później uwolniłam zamkniętego w hall‘u Boba, który tam biegał zrozpaczony...
— O mało, dzięki fałszywym wskazówkom, nie zostałem mimowolnym zabójcą! — zawołał przeszywają Tamarę, wzrokiem pełnym nienawiści. — Co za podłość...!
Orzelska patrzyła teraz uporczywie w podłogę, zaciąwszy usta.
— Zaciekawia panią jeszcze — dalej mówia pa

299