Strona:Stanisław Antoni Wotowski - Ofiary półświatka.djvu/20

Ta strona została uwierzytelniona.




ROZDZIAŁ II.
Zmartwienia pana Tolka.

Właścicielka „Helwiry“ zatarła z zadowoleniem ręce... Połowa planu została wykonana... Resztę musi załatwić Tolek i napewno ze swego zadania — dobrze się wywiąże.
Lecz zacny ten młodzieniec miał stanąć przed obliczem szefowej dopiero za pół godziny.
Chcąc skrócić chwile oczekiwania, usiadła urzed niewielkiem biureczkiem, ustawionem w rogu saloniku a oczy jej machinalnie spoczęły, na leżącej tam, dzisiejszej korespondencji. Listów takich otrzymywała zazwyczaj kilka, lub kilkanaście i czytała je niezwykle uważnie, gdyż stanowiły podstawę przeróżnych „kombinacji“. Ale dziś, choć palce z przyzwyczajenia szybko rozrywały koperty, a wzrok przebiegał kartki zapełnione męskiem i kobiecem pismem — jakże interesowało ją to mało i jak prędko odrzuciła przeczytane listy.
Cóż właściwie teraz Helmanową obchodzi, że hrabina Melsztyńska zabrnęła znów w pieniężne kłopoty, a pragnąc z nich się wydobyć za wszelką cenę, zapytuje, czy nie znalazłby się dżentelmen — wiek i uroda obojętne — któryby do tego dopomógł? Cóż