Strona:Stanisław Antoni Wotowski - Oskar Wojnowski i jego nauka.djvu/8

Ta strona została uwierzytelniona.

nie tylko kolebką wszelkiej wiedzy tajemnej, ale również i głęboko pojętej, a stale pogłębianej sztuki uzdrawiania.
Poszukiwane zetknięcie długo nie następowało. Wojnowski poznawał, co prawda, przeróżnych fakirów, poznawał lekarzy ludowych, ascetów i kapłanów licznych sekt. Objaśniano go wielokrotnie co do właściwości leczniczych i innych rozmaitych ziół, korzeni i środków, w Europie przeważnie nieznanych — wyczuwał on jednak, że poza temi środkami, ogólnie tam znanemi, poza tą wiedzą dorywczą, a czasem naiwną, ukrywać się musi coś daleko głębszego, coś co ujmuje tam w jeden system — w jedną przewodnią naukę całą naturę, a co pozwala rozewrzeć jej tajniki i ustalić wyraźny związek pomiędzy nią a człowiekiem. Nareszcie upragnione wtajemniczenie przyszło. A było to wedle opowiadań Wojnowskiego, jak następuje:
Pewnego dnia, gdy Oskar Wojnowski znajdował się w swojem mieszkaniu, zjawił się u niego pewien tajemniczy człowiek.
— Wiem — rzekł — że poszukuje Pan tego, co wielu ludziom jest u nas niedostępne!

Gdy Wojnowski, zdziwiony, zapytał nieznajomego, skąd dowiedział się on, że pragnie wejść w bliższy kontakt z sektami, o których dotąd słyszał tylko, a wiedział, że dostęp do nich jest bardzo trudny — nieznajomy wysłannik oświadczył, że przybywa on w imieniu pewnego bractwa, że bractwo to samo wyszukuje sobie uczniów, wynajdując ich w najróżnorodniejszy sposób, czasem nawet drogą wyczuwania ich zdolności na odległość. Po tym wstępie zaproponował Wojnowskiemu ów człowiek, czy nie zechciałby się poddać natychmiast paru próbom, a wyciągnąwszy ręce jął wykonywać coś w rodzaju pas magnatycznych. Później dopiero dowiedział się Wojnowski, że to nie o zwykłe prądy magnetyczne chodziło, a o wyczuwanie t. zw. prądów życia — niewrażliwość, na które czyni dostęp do owego bractwa

6