Strona:Stanisław Antoni Wotowski - Upiorny dom.djvu/223

Ta strona została uwierzytelniona.

a w nim nadzwyczajna skrytka... Za starym portretem... Opowiadam to śmiało, bo i tak nie uczynisz z tego żadnego użytku, a ja do Polski więcej nie wrócę... Tłomaczę ci tylko, czemu papierów nie zwracam natychmiast... Muszę po nie pojechać... Przyjdź jutro... a załatwimy wszystko zgodnie...” A nazajutrz dowiedziałam się z gazet, że Kirst został zabity...

— Ach! — uderzył się ręką w czoło nagle detektyw. — Został zabity! — powtórzyła. — Niezbyt to piękne może co powiem, lecz ciężar mi spadł z serca... Toż póki Kirst żył, stale groziło mi niebezpieczeństwo... Wprost nie znajdowałam wyjścia. Starać się o rozwód z pierwszym mężem, gdy wyszłam zamąż powtórnie? Nawet odebranie kompromitujących listów i wyjazd Kirsta z kraju nie przecinał ma zawsze kwestji. Teraz byłam wolna... Całkowicie wolna... Lecz jeszcze pozostawały nieszczęsne papiery. Co się z niemi stało? Również wiedziałam z pism, że ani nie ustalono jego tożsamości, ani też nie znaleziono przy nim pieniędzy i papierów. Więc został zamordowany, zanim je zabrał ze skrytki? A dopóki istniały te przeklęte dokumenty, nie zaznałabym chwili spokoju. Ten, w czyim ręku one znalazłyby się, mógł łatwo udowodnić, że popełniłam bigamję, mógł szantażować listami, napisanemi przed wielu laty... Postanowiłam za wszelką cenę papiery zdobyć. W pamięci wciąż tkwiły mi słowa Kirsta o schowanku, znajdującem się za starym portretem w Podbereżu... Ale gdzie leżało to Podbereże... Odnałazłam je po długich trudach, a szczęśliwym zbiegiem okoliczności, udało się nabyć sąsiednie Litycze. Tu, pod

217