Strona:Stanisław Antoni Wotowski - Upiorny dom.djvu/235

Ta strona została uwierzytelniona.

panna Lola, stojąca swego czasu na czatach w hotelu, gdyż Zieliński kazał jej ustalić, kiedy Kirst wyjedzie do Podbereża, dojrzała tam nie tylko mnie, ale i panią, wychodzącą z numeru awanturnika i po mistrzowsku, perfidyjnie wykorzystała te spostrzeżenia...
— Pojmuję... — szepnęła.

— Zieliński — mówił Den — urządziwszy mi „kawał”, natychmiast własnem autem — komu je ukradł, nie wiem — powrócił do Podbereża. Zniecierpliwiony ciągłem zwlekaniem i wykrętnemi odpowiedziami pana Karola, umówił się z nim, że tej nocy razem zwiedzą djabelską komnatę. Mieli się spotkać około kopca, przy potajemnem przejściu. Ale Zieliński długo oczekiwał napróżno. Najprzód ty przybyłeś nieoczekiwanie i pan Karol na rozmowie z tobą stracił sporo czasu, następnie chciał on wykonać jeszcze ostatnią próbę sam, bez towarzysza. A nuż Zieliński będzie szczęśliwszy, skrytkę odnajdzie i przy podziale oszuka. Śmiało więc poszedł nocować z tobą do pałacu — dziś może mniej podziwiasz to bohaterstwo — a stwierdziwszy, żeś zasnął, bezzwłocznie przedsięwziął decydujący eksperyment. Sądził, że ponownie sprawdzając wskazówki, zawarte w Agrippie, na które powoływał się statut, nieistniejące schowanko odnajdzie. Co dalej się stało wiemy... Przeszkodził mu w „pracy” brat pani Mary, a stryj wypadł za nim wściekły, iż to jaki nowy poszukiwacz skrytki przybywa... Pędził za panem Gościckim i szczerze chciał go pochwycić... Tymczasem Zieliński zirytował się na dobre. Stale węszył zdradę i teraz nabrał przekonania, że pan Karol go oszukuje. Czekał

229