Strona:Stanisław Antoni Wotowski - Upiorny dom.djvu/87

Ta strona została uwierzytelniona.

później u brata Roberta. Przez ten czas stwierdzono, że o ile warunki umowy były dopełniane, żaden niezwykły objaw nie następował — lecz jeśli szkielet zaniedbywano, natychmiast rozpoczynały się hałasy. Więc gdy razu pewnego w 1869 r., ojciec mój polecił złożyć szczątki Adamsa na strychu — tejże nocy rozległy się tam ciężkie kroki i słychać było jęki. Gdy szkielet natychmiast zniesiono z powrotem do gabinetu, odgłosy ustały. Dalej. Wspomniałem, że po śmierci ojca w 1874 r. szkielet dostał się w spadku memu bratu, Robertowi, który przechowywał go w skrzynce, pod łóżkiem. Lecz, kiedy ożenił się, żona nie chcąc mieć takiego sąsiada, uprosiła Roberta, o usunięcie straszliwej skrzynki do piwnicy. Od tej pory w piwnicy rozpoczęły się takie hałasy, że nikt z domowników nie ośmielał się tam udawać i znów musiano zabrać szkielet do pokojów. Doczesne szczątki Adamsa — kończy swą opowieść dr. Kinman — wciąż znajdują się w posiadaniu mojej rodziny i o ile ich się nie rusza, nic nie mąci normalnego biegu życia. Mój ojciec i brat stale zamierzali złożyć je w grobie, nie uczynili jednak tego, obawiając się rodziny Adamsa, która dotychczas o istnieniu paktu nic nie wiedziała. Ja dopiero uczyniłem to przed tygodniem, decydując się jednocześnie podać ścisły opis wypadków do wiadomości ster naukowych”...
— Oto relacja amerykańskiego lekarza... — zauważył Turło, zamykając książkę.

— Więc i pan, panie prezesie — zawołał detektyw, poruszony do głębi — twierdzi, że podobne wypadki są możliwe. Więc i pan popiera teorje pana Karola,

81