Strona:Stanisław Brzozowski - Współczesna powieść polska.djvu/65

Ta strona została skorygowana.

pularny stał się powrót do tradycyi, ale nie do tradycyi romantyków, nie do tradycyi Kołłątaja, Staszica, nie do uznanej w przeszłości wartości moralnej, lecz wprost do jej siły fizycznej, do pokrzepiania się tkwiącym w niej i bijącym z niej pędem ślepego junactwa. Trylogia Sienkiewicza jest właściwie nową waryacyą na stary temat: »nie było nas, był las, nie będzie nas, będzie las«. A ty panie Połaniecki zaciskaj pasa, nie na sobie oczywiście, lecz na konsumencie twojego zboża, które ci tak pięknie pomogło odratować tradycyjny Krzemień. W Połanieckich i Trylogii zbratały się dwie »zwaśnione« na chwilę sfery: mieszczaństwo i szlachta odnalazły wspólny mianownik w swoim egoizmie społecznym. »Nie było nas, był las«.. A gdzieś tam z kącika Bukacki pomrukiwał: »Après nous de déluge« Ale nie zabiegajmy naprzód.
Cały przełom, jaki odbywa się w duszy społeczeństwa znajduje swój wyraz w twórczości trzech najwybitniejszych powieściopisarzy tej dziś już ustępującej generacyi — Henryka Sienkiewicza, Bolesława Prusa i Elizy