Strona:Stanisław Ciesielczuk - Pies kosmosu.djvu/41

Ta strona została uwierzytelniona.
KOŁOWROTEK

Rodzą się, giną ludzie, bogowie i światy,
A wieki przefruwają jak sekundy wiotkie.
Wszystko jest ptakiem błysku, powiewem skrzydlatym —
Kręci się cały wszechświat wielkim kołowrotkiem.

Któryż to dla ludzkości gwiazdy wiek wybiły?
Gdzie znajduje się ziemia, wierna córka słońca?
Ciągle leci w rozpędzie niewstrzymanej siły,
Malutką olbrzymiością po niebie krążąca.

Wątłem drutów przędziwem osnuta jak siecią,
Nastawioną na połów wieczności ogromnej,
Jakgdyby stalowemi szpikulcami wrzecion
Mierzy w przestrzeń spiętrzeniem wieżyc karkołomnych.

Ach, dokąd pnie się człowiek, oszalały pająk?
Czy chce swą pajęczyną nieskończoność spętać?
Czy chce złapać księżyce, które srebrem grają,
I położyć swój palec na bezmiaru tętnach?