Strona:Stanisław Vincenz - Na wysokiej połoninie Pasmo I.djvu/31

Ta strona została uwierzytelniona.

jak oczy gasnące to otwierały się, to zamykały, to syczały, to szeptały.
Wędrując śladami Foki przypomnijmy jeszcze, co mówi watra sama o sobie i o kraju.
Najstarszym, najbardziej czcigodnym piastunem człowieka w puszczach i pustkowiach górskich jest ogień. Watra — stara nazwa ogniska u wszystkich pasterzy i górali, w niezmierzonych pasmach karpackich, u Rumunów, Rusinów, Węgrów, Seklerów, Polaków, Serbów, Sasów i Niemców. Watra to najstarsza macierz pasterza i górala. Powiada huculska kolęda, że po urodzeniu Jezusa „Bogarodziczka watrę skrzesała, nad tą waterką Chrysta ogrzała“.
I Hucuł od lat najmłodszych umie i lubi rozniecać watrę. Robi to łatwo, prędko i przy każdej sposobności, podobnie jak nowoczesny człowiek zapala papierosa. W pustkowiach leśno-górskich, gdzie wilgoć wstaje nieustannie, watra jest nieodzownym towarzyszem, przeto Hucuł przy najkrótszym odpoczynku w lesie, na połoninie, przy drodze, także nad rzeką roznieca watrę. Paliwo jest wszędzie, więc jadąc czy idąc górami połonińskimi widzi się po wszystkich szczytach i zboczach, nieraz z wielkiej odległości, fontanny i języki płomieni, siwe lub białe dymy watry, snujące się po lasach, połoninach, carynkach. Czasem wiatr skądś zaniesie wonny i krzepki zapach watry niewidzialnej. A gdy podchodzi się do stai, przedzierając się nieraz przez zawory kłód i głazów olbrzymich, z daleka już słychać wesołe trzaskanie watry; a gdy wejdzie się do wnętrza, słychać jak niespokojnie wciąż watra śpiewa, zawodzi, męczy się w spalaniu, wtóruje wichrowi połonińskiemu na nutę odwieczną. Szczególnej ważności jest ta watra połonińska, podsycana pieczołowicie, gdyż musi bez przerwy płonąć przez całe lato na ubitej ziemi, od pierwszego rozniecenia, a nie wolno jej dać zgasnąć ani na chwilę. Olbrzymie kłody kosodrzewiny, jałowca i świerka stanowią jej pokarm, a oczy przybysza, nieprzywykłe do gryzącego dymu, ronią łzy bez przerwy. Lecz choćby natłoczyło się luda nad miarę, chociażby jakiś chory czy zakażony się znalazł, dym tak go wytrawi, a ogień wyparzy chorobę, że nie odważy się pokazać rogów ani nawet różków.
Tylko raz do roku i tylko na połoninie rozpala się watrę żywą. Dawniej zapalano ją także w chacie, w Wielki Czwartek zwany Żywnym, i przechowywano ogień aż do wyruszenia w połoniny. Żywej watry na połoninie nie roznieca się ani