Strona:Stary Kościół Miechowski.djvu/172

Ta strona została przepisana.

Z nimi w szczęściu i trwodze; krótko rozdzielone
Znów wracają, szczęśliwe, kiedy aby w grobie
Przy nich spoczną po gorzkiej tego życia dobie.
 

580 
Zanim życie Teklusi jako polny kwiatek,

Który dziś jest, dziś ginie, w samym środku latek
Bujnej zgasło młodości, Marysię czekały
Sroższe podobno lósy: Wiek jej niemal cały
Gorzkich lat był szeregiem. Pierwsze jej małżeństwo

585 
Z Panem Arezin było istotne męczeństwo,

Bo małżonek chorował na duszy i ciele!
A gdy umarł, radzili dworu przyjaciele
Iść za wdow ca Winklera, gdyż mawiano wszędzie,
Iż dobrym gospodarzem dóbr miechowskich będzie.

590 
I był nim rzeczywiście, bo zmartwychpowstały

Miechowice, gdy w zamku cichym przywitały
Nowego Jegomości z Waleską, jedyną
Pierwszych ślubów pamiątką, nadobną dziewczyną.
Lecz później wiele jeździł po szerokim świecie!

595 
Matka zaś z pasierbicą, jako w polu kwiecie

Często wzdycha do cienia śród upału lata,
Byw ały bez opieki, bez męża, bez brata,
Bez ojca, który szukał szczęścia, gdzie go niema,
A gdzie jest, tam nie chodził. Nuż trumnami dwiema

600 
Oddzielony od swoich, czeka dnia sądnego!

Któż odgadnie, kto w grobie będzie sąsiad jego?”

Tu milczał stary Paweł, oparty plecami
O mur wschodni kościoła, obiema rękami,
Które przed się wyciągnął, uścisnął stylisko

605 
Groźnej piki, coś dumał, przy czem głowę nisko

Zwiesił aże na ręce; po chwili wysoko
Gdzieś w niebios głębokościach utopiwszy oko,
Westchnął, znów głowę spuścił, znów milczał, aż nagle
Do nowej rozmów jazdy rozpuszczając żagle,