Strona:Stary Kościół Miechowski.djvu/82

Ta strona została skorygowana.
I.
Gromada w szkole; kłótnie przytłumione perorą Boncyka. P. Rektor Bienek przymawia gromadzie, aby zezwoliła na budowanie kościoła i na konieczności stąd wynikające; wspomnienia o starodawnych Miechowicach.


Lat dziecinnych, szczęśliwych przebłogie wspomnienia,[1][2]
Zanieście ducha mego do owych drzew cienia,
W których cichej świątyni był mi światem całym
Dom rodzinny, drzewiany z dachem podstarzałym!

Nad dach komin bielony szyję swą podnosi,

Chciałby widzieć wieś całą, więc z niechęcią znosi,
Że z tej strony kasztany świat mu zagrodziły,
W ową grusze, jabłonie las swój zapuściły.
Ale bliskość pszczelnika dąsy rozbroiła:[3]

10 
Tam miód pachnie, tam pszczółek brzęk, muzyka miła.


Widzę raj mej młodości, śliczne Miechowice,[4]
Ozdobione zielenią jak wiankiem dziewice:
Tam na górce kościółek z białemi murami,[5]
Otoczony stąd stawem, zowąd ogrodami;

15 
Tam zamek, plebanija, tam szkoła z Rektorem!

Wiosko! We dnie raj oczu, a słuchu wieczorem:
Gdy zabrzmi twych słowików śpiew, gęsi gęganie,
Sławne pianie kogutów, wiejskich żab rechtanie,[6]
Gdy wolno ku domowi idą rogatego

  1. W. 1—36 stanowią ekspozycję, a zarazem inwokację całego poematu, utworzoną pod silnym wpływem początkowych wierszy ks. I. i epilogu „Pana Tadeusza”.
  2. W. 1. przebłogie — najbardziej błogie. Bonczyk używa chętnie przymiotników, złożonych z przedrostkiem prze- np.: przedrogi I 268, przemiły I 309, III 216, przedziwny I 404, prześwięty VI 527, 615, przegłośny VIII 213, przebłogi VI 603, a nawet raz rzeczownika: przeszkoda V 621 w znaczeniu: wielka szkoda.
  3. W. 9. pszczelnik — użyty także II 225 i III 198, oznacza miejsce, gdzie stoją ule, ale bez pola, przeznaczonego dla pszczół (Słownik jęz. pol. warszawski IV 419). Bonczyk prawdopodobnie poszedł w użyciu tego wyrazu za słownikiem Troca: „w pszczelniku albo w ulownicy stoją ule, a na pasiece pszczoły się pasą”.
  4. W. 11. raj mej młodości, śliczne Miechowice — rozkoszne miejsce rodzinne. Miechowice, wieś o kilka kilometrów na północ od Bytomia, dziś ludna osada przemysłowa.
  5. W. 13. kościółek — mowa tu o starym kościele miechowskim, murowanym i krytym gontami, czyli szędziołem. Gdy skutkiem rozwoju przemysłu i górnictwa w połowie XIX w. kościół ten okazał się za mały dla parafji miechowskiej, dziedziczka Miechowic Marja z Domesów Winklerowa postanowiła zbudować na tem samem miejscu nowy, obszerniejszy kościół. Dlatego w r. 1853 zburzono dawną świątynię, a groby najbliższe kościołowi przeniesiono na nowy cmentarz. Do tych zamiarów i faktów odnosi się cały poemat, w szczególności zaś narada w ks. I 37—570, nocne rozruchy na cmentarzu IV 497—669, rozstanie się z kościołem i przenosiny trumien VI 497—738. W poemacie czas zburzenia kościoła przesunął poeta o lat parę wstecz, występuje bowiem sam w nim jako uczeń szkoły miechowskiej, gdy tymczasem od 30 września 1851 r. był studentem gimnazjalnym. Takich przesunięć chronologicznych akcji jest w poemacie kilka.
  6. W.  18 rechtanie — rechotanie, kumkanie żab.