Strona:Stefan Żeromski - Wczoraj i dziś. Serya druga.djvu/80

Ta strona została przepisana.


cuskie, stojące u mostu na Aarze, rzuciły się na oddziałek austryacki, pilnujący jezior grimselskich. Ten, przerażony niepojętymi dla niego strzałami na górze, napadnięty przytem znienacka, tył podał i zaczął wstępować na Grimsel. Kilku żołnierzy wysłanych na górę, wróciło z przerażającemi wieściami. Wtedy oficerowie, zaskoczeni nagłością wypadków, postanowili dostać się jeszcze wyżej i stamtąd rozpatrzeć położenie. W chwili, kiedy ze szczytu obiedwie kolumny walczące zbiegły nad Rodan, oddziałek austryacki bił się na drugiej stronie góry z Francuzami, idącymi na przełęcz. Cesarscy nabijali szybko i wprawnie karabiny i strącali z urwisk trójkątne kapelusze. W miejscach stromych czatowali z bulwami kamiennemi, podważali bagnetami płyty olbrzymie i spychali je na dół.
Tymczasem Matus Pulut szybko pełzał przez pobojowisko, upatrując swego kamrata. W czasie bitwy udał rannego i leżał między trupami. Teraz wstał z ziemi i tuląc się do przykopy, która formuje wklęsłość jeziora, podobną do misy, zmierzał do wiadomego mu punktu. Z łatwością wśród nieprzyjaciół zabitych odszukał rannego. Młody żołnierz miał lewy policzek zbroczony, całe lewe ramię we krwi, oczy otwarte i martwe. Matus przyłożył ucho do jego piersi i słuchał. Po chwili chwycił go pod pachy, zawlókł na brzeg jeziora i jął mu zlewać głowę wodą. Krew obficie występować zaczęła z pod pasa na lewem ramieniu. Wtedy wiarus rozpiął ostrożnie mundur towarzysza, zdjął mu z szyi chustkę, rozerwał koszulę i znalazł ranę. Kula rozwaliła ramię i wkręciła między kości strzępy munduru i koszuli. Doświadczony wojak prędko, sposobem barbarzyńskim, wyjął z rany