Strona:Stefan Żeromski - Wczoraj i dziś. Serya druga.djvu/86

Ta strona została przepisana.


nóża wyniosłości w samym końcu doliny Vallais. Rodan wymiótł tam z ciasnych przejść na płaską wonną łąkę wielkie staje okrągłych kamieni i porozrzucał je na znacznej odległości od samego łożyska. Naokół czerniały lasy świerkowe, pełne jeszcze wilgoci rannej. Niżej widać było miasteczko Oberwald, skupione obok wysmukłego kościoła, za niem niedaleko drugie — Obergestelen. Matus wyminął obydwa, puste i milczące, jak mogiły. Zbliżając się do Ulrichen, spostrzegł z najgłębszem podziwieniem szeregi francuskie, wracające w stronę Furki. Gdy się złączył z oddziałem Le Grasa, powziqł wiadomość, że Austryacy, uciekając przed kolumną Gudina, zobaczyli na swej drodze wojsko francuskie, brygadę Thurreau, idącą od Viesch w górę Rodanu. Mając przed sobą okropną perspektywę znalezienia się między dwoma wojskami Francuzów, pośród skał niezbyt szerokiej doliny, — generał Strauch rzucił się ze swą całą siłą w dolinę poprzeczną, Eginentbal, która od Ulrichen prowadzi na włoską stronę, przez Nufenen Pass wkracza do Val Bedretto i u stóp Gotthardu łączy się przy Airolo z doliną Tessynu. Poszli tamtędy bez przewodników, dróg i ścieżek, wprost przez wertepy. Gudin, nie mając zamiaru dzielenia się palmą zwycięstwa z Thurreau, cofnął się forsownym marszem z Vallais i znacznie przed południem stanął u stóp Furki. Po krótkotrwałym spoczynku przy lodowcu, po wysłaniu grabarzy oraz felczerów na Grimsel, uszykował swe wojsko, powiązanych więźniów wystawił na czele i ruszył na przełęcz. Wązką ścieżką po stromem zboczu kolumna wdarła się na szczyt około południa. Cały rozdół między widłami górskiemi był zu-