Strona:Stefan Barszczewski - Obrazki amerykańskie.djvu/141

Ta strona została uwierzytelniona.

My, amerykanie, tak się bawić nie potrafimy.
Z taką samą zapamiętałością wygrywają mazury ci chłopi polscy. Publiczność przytupuje im z rozkoszą.
I znów zapomniałem o zwyczajach europejskich. Wyraziłem zachwyt po amerykańsku: gwizdnąłem.
W jednej chwili twarze publiczności zwróciły się ku mnie. Czytałem w oczach oburzenie. Starszy jegomość jakiś, z wąsami jak u suma, pochylił się groźnie nademną.
— Nie podobają się panu tańce nasze? — spytał mnie ironicznie mój przyjaciel.
— Przeciwnie, zachwycam się niemi!
— A to dlaczego pan gwiżdżesz?
— U nas to — oznaka zachwytu.
— U nas to — potępienia; to też publiczność wzięła pana widocznie za niemca-hakatystę.
Wytłómaczył mi następnie, co to jest hakatyzm.
Struchlałem.