Strona:Stefan Grabiński - Ciemne siły.djvu/38

Ta strona została przepisana.

Wrocki (zdumiony).
Nie rozumiem, Różo. Czyż nie zamierzał odpłynąć do Ameryki na serjo?
Róża.
Tak — lecz mieliśmy jechać razem. Uległam jego prośbom i postanowiłam rzuciwszy dom, uciec z nim za ocean.
Wrocki (zdumiony).
I byłabyś to uczyniła istotnie, Różo?
Róża.
Z wszelką pewnością. Byłam zdecydowaną na wszystko. Tymczasem on opuścił przystan bezemnie... bez pożegnania... Może nie śmiał mi spojrzeć w oczy, może wstydził się przyznać, że przed momentem rozstrzygającym zabrakło odwagi.
Wrocki (zamyślony).
Może ty się mylisz, Różo...
Róża (podniecona).
Więc jak wytłumaczyć ten wyjazd, ten pośpiech?...
Wrocki.
Ależ podobno, jak mi opowiadał miesiąc temu Ryszard, czekał na ciebie Prandota