Strona:Stefan Grabiński - Ciemne siły.djvu/46

Ta strona została przepisana.

Norski.
A więc nastrój przedwieczorny, co? (podaje mu papierośnicę).
(Wrocki wyjmuje z niej papierosa, zapala i ruchem półkulistym, pełnym rozmachu rzuca zapałkę w ogród. Norscy obserwują go przytem ciekawie).
Róża.
Tak dziwnie jakoś zapaliłeś tego papierosa...
Wrocki.
Jak to dziwnie? Jak zwykle (z uśmiechem) biorę zapałkę, pocieram o pudełko...
Róża.
Zapewne, lecz ruchy twoje przy tej czynności były jakieś nowe, jakby nie do ciebie należące, jakby świeżo w szczególny sposób nabyte.
Wrocki.
To dziwne. Istotnie takie sprawiają wrażenie? Hm...
Róża (znacząco).
Sądzę, że nie ja tylko zauważyłam tę dziwaczną zmianę w twej gestykulacji...