Strona:Szczypawka - Baczność! Jenerał Tabaka ma głos!.djvu/17

Ta strona została uwierzytelniona.

Jezus Chrystus a spodziewom sie, ze wielmozny pan odpowi mi na wieki wieków amen.
W dalsem ciongu moigo listu zawiadamiam wielmoznygo pana, co pise do pana wula tygo dziabu gieneralizmusa, któren ma być nad wsyćkiem frajcuskiem wojskiem najpirso osobo. Tedy w dalsem ciongu moigo listu zawiadomiom pana prezydenta, co jo jezdem redy do przyjencia tego dziabu, bo zolnirskie rzemiosło znom tak dobrze, kiej kuzden hamerykanin — śport i dziś jezdem najpirso osobo jeneralsko w wojsku polskiem w Hameryce Junajtet Śtejts, o cem może poświadcyć pod przysiengo zalunista, Kacper Antałek, jelebny ociec Bycek, mój probosc, kum Bartłomiej Ruchała, kapitan od uzarów i wiela jensych kumów i kumotrów.
Donose tyz jaśnie wielmoznemu panu o swoi wojskowy karyjerze. Otóz do 20 roku, pasałem trzode w Migdałowy Woli, a puźni wzieni mnie, psieścirwa mniemce do cysarski słuzby. W cysarski słuzbie słuzyłem całkie śtyry lata. Potem, kaj juz wypuścili mnie z kosiarów, wsiatem se na sif i przyjechałem do Hameryki. Tu sie cłekoju rozmaicie wiodło, az tero ostałem nacelnem jenorolem sławnych wojsków polskich.
W dalsem ciongu moigo listu donose, co odznacyłem sie wielce w bitwie roku pańskigo 1909, wtencas, kiej to najprzejelebniejsy biskup Rudy przyjechał z wizytacko do kościoła św. Grójcy w Chicago. Bo, oto wtedy, kiej rożne cywile zaceny wyśmiwać sie z nas, obrońców uciemienzony ojcyzny, zakumenderowałem: “śturaj bagnetem!” —

15