Strona:Szczypawka - Baczność! Jenerał Tabaka ma głos!.djvu/41

Ta strona została uwierzytelniona.
TABAKA ZOSTAJE INSTRUKTOREM DLA
IMIGRANTÓW W URZĘDZIE
EMIGRACYJNYM.

Bacność, psieścirwo!
Pedom wom rodaki, wierne krześcijany, co cłek ledwie zipie ze złości! Bajgały! Niech to psionkrew wsyćkie wciórności porwo! Sromota ino wielga spadła na całkie armije polskie i basta! Oj rodaki, wierne krześcijany, wita, ze kiej ino to wsyćko sobie przypomne, co mnie sie zdarzyło, to pedom wom ze z gniewu nawet kieliska wisky przełknoć ni moge a łzy leco mi ciurkiem z nosa!
Bacta tu ino pilno i posłuchajta, o co sie rozchodzi. Otóz jednygo dnia, kiej przecytałem w jakiemś deilinusie raport kunisarza od irytacyi, (cy jak tam wej jakoś go zwać) z Kesengardy, Wiliamsa, w którem pisoł, zeby w Kasengardzłe ustanowione zostały dziaby muśtrowników, abo jenstruktorów, któreby muśtrowali wsyćkich krajanów tu do Hameryki przyjezdzajoncych tak, jak to sie we wojsku muśtrujo, cyli coby ze wsyćkiemi chłopami robić egzecyrkie, jak to ci wej robio w cysarski słuzbie — tak myśle se:
— Orajt, Tabaka, mas dziab! Poślij owerte na jenśtruktora. Poco mas ino ciengiem po siapach workować, kiej mozes mieć letki chlib!
A gdym ci tak psieścirwo pomyślał, posłałem zaro w te pendy swoje Merke — do zalunu z pelikiem po “Manru”’ i pociongajonc po ździebecku, wyśtychtowałem owerte, jak sie patrzy, bo trza wom wiedzieć rodaki, wierne krześcijany, ze juz

39