Strona:Szczypawka - Baczność! Jenerał Tabaka ma głos!.djvu/48

Ta strona została uwierzytelniona.

— Jesce nie zginena!...
Dziwowiska tam na tem bankicie, pedom wom rodaki, wierne krześcijany, były rozmaite, oj były!
Na całki hali wsendzie kwiaty, w kolory patryjotycne. Śtyry rzendy stołów a pod ściano główno stojał główny stół, przy którnem zasiedli dwa nase jabilaty i same wielgie osoby, a z niemi i jo, a reśta hołoty, przy jensych stołach.
Kiej juz wsyscy usiedli za stołami, tedy wstał jeden z dygnitorzy Polski w skurceniu, Filip z Konopi i poprosiuł, zeby wej goście przetroncili ździebko “skromno kolacyjko” i przepłukali se flaki patryjotycnemi wypitkami.
Ta “skromna kolacyjka”, pedom wom rodaki, wierne krześcijany, składała sie z tylu rozmaitych rzeców, jakich jescem, psieścirwo, w swojem życiu nigdy nie jod! — Były tam rozmaite porkciapsy, stejki, sousycie, jakieś robaki, jakaś trawa, jakieś zielisko, ino pyrków, kapusty, grochu — toś cłeku ani ujrzoł... Niecysta siła wi, jak to tam to wsyćko jeść: rencami, łyzko, cy jak — i ino z tygo powodu wiela trublu miałem... Pedom ino, ze kiejby byli podali lepi porkciapsu, pyrków, kapusty i grochu i dali kuzdemu po pare flasek piwa i wisky w garść, toby sie kuzden lepi nazarł, jak tem wsyćkiem cudactwem... No, ale prawde pedziawsy, to i tych cudactwów nazarłem sie, psieścirwo, porzondnie, aze mi portki penkły, chociaz z tygo wsyćkigo cłek mioł ino wiela trublu z brzusyskiem i musioł kilkadziesiont centy na joptykarza i medycyny wydać.

46