Strona:Tadeusz Dołęga-Mostowicz - Pamiętnik pani Hanki.djvu/217

Ta strona została uwierzytelniona.
dziwy, i że z nim liczyć się trzeba. Dlatego wolałem uchronić p. Hankę Renowicką przed konsekwencjami jej wypowiedzi o ziemiaństwie i arystokracji. Nie chciałbym, by otrzymała w druku i w listach tyle skarg i protestów, złośliwości i potępień, co ja po wydaniu swoich „Wysokich Progów“. — Przypisek T. D. M.).


Poniedziałek

Obudziłam się dziś w doskonałym nastroju. Gorączki ani śladu. Trochę zmizerniałam, ale wyglądam z tym interesująco. Błękitnawe cienie pod oczami dodają mojej cerze bardzo wiele delikatności. Nie piszę tego, by się chwalić, ale tak delikatnej cery nie widziałam jeszcze nigdy. Nawet Norblin mi to kiedyś powiedział. A on już chyba się na tym zna. Będę musiała pozować mu drugi raz, gdyż Toto koniecznie chce mieć mój portret. Już wiem, jak się ubiorę. Biała tunika empire i gładka, złota obręcz na głowie. Tunika naturalnie z rozcięciem od biodra. Tak, by cała noga była widoczna. To będzie śliczne.
Dziś już wstałam, a pojutrze będę mogła wyjść. W czwartek wyjeżdżam do Krynicy. Rozmyślnie nie powiedziałam o tym dotychczas Jackowi. Nie chciałabym, by mi odradzał, by (kto go wie!?) dał jej znać, że ja przyjeżdżam. Mógłby pokrzyżować wszystkie moje plany, ułożone tak pracowicie.
Zastanawiałam się nad tym, czy nie pomówić o nich ze stryjem Albinem. Doszłam jednak do przekonania, że lepiej nie. Niepokoi mnie tylko, że stryj od tak dawna nie dzwonił.
Bardzo ciekawie ułożyły się moje stosunki z Jackiem. Zachowujemy się niby zupełnie normalnie. Rozmawiamy o potocznych sprawach bieżących, widujemy się przy stole, ale do tamtych historii nie wracamy ani jednym słowem. Zupełnie tak, jakby była między nami w tym względzie jakaś niepisana umowa.
O ile znam Jacka, musi się czuć przygnębiony. Pojęcia nie ma, co o nim myślę, i jak zamierzam postąpić. Dla niego zawsze będę tajemnicą. Rozmyślnie zresztą. Mężczyzna póty interesuje