Strona:Tadeusz Dołęga-Mostowicz - Trzecia płeć.djvu/188

Ta strona została uwierzytelniona.

śniejsza, że Anna śpieszyła się do Dziewanowskiego, a tu w żaden sposób nie wypadało wyjść, gdyż Fuchsówna zaczęła obszernie opowiadać historję swego życia, poczynając od dziejów pożycia rodziców, które zakończyło się porzuceniem matki przez wiarołomnego ojca, poprzez gimnazjum, wiele szkół kształcących zawodowo, wiele posad, utraconych wskutek redukcyj i intryg, poprzez stosunki z bogatą, a złą i nieuczynną rodziną... Wreszcie wydobyła swoją metrykę, by udowodnić, że naprawdę ma tylko dwadzieścia dziewięć lat, a nie czterdzieści dwa, jak mówią w biurze te, co ani wdziękiem, ani świeżością jej nie dorównują. Annie przy oglądaniu metryki chciało się już śmiać wobec rażącej dysproporcji między jej datą, a datą wypisaną skrupulatnie przez czas na twarzy biednej Fuchsówny.
Przypomniał się jej znowu Władek Szerman, który przy jakiejś okazji mówił o metryce kobiecej:
— Jest to dokument tak szanowny, że czasami gotów jestem uwierzyć w jego autentyczność.
Rozstały się najcieplej, jak tylko Anna umiała. I od tego dnia nabawiła się w biurze nowej dokuczliwej historji: panna Fuchs uznała się za jej serdeczną przyjaciółkę i przynajmniej dziesięć razy dziennie przychodziła do boksu z wszelkiemi możliwemi i niemożliwemi interesami.
Cóż mogła na to poradzić, trzeba było cierpieć.
Z Kątkiewiczem sprawa przedstawiała się gorzej. Okazało się, że od szeregu miesięcy żył zaliczkami i przez czas wymówienia nic mu się już nie należało. Bystre oczy kolegów dostrzegły też wkrótce, że sprzedał zegarek, papierośnicę i pierścionek. Podobno nawet usunięto go z mieszkania. Często przychodził do biura zabłocony, brudny i z czerwonemi białkami. Zaczął pić. Razu pewnego przyszedł tak pijany, że zasnął przy biurku. Jak na złość licho przyniosło Minza właśnie

186