Strona:Tadeusz Dołęga-Mostowicz - Trzecia płeć.djvu/191

Ta strona została uwierzytelniona.

była lekko zaziębiona i kaszlała. Na szczęście nie miała gorączki. Wyglądała wcale dobrze, trochę wyrosła i nabrała ciała. Karol natomiast schudł i jakby nieco się postarzał. Robił wrażenie dziwnie obce i szare.
Już na dworcu wyraził przypuszczenie, że Litunia dostanie zapalenia płuc, że w pensjonacie będą pluskwy, że tutejszą kuchnią zepsuje sobie żołądek i że wszelkie nadzieje na przeniesienie się do Warszawy na stałe okażą się pustemi mrzonkami.
Początkowo radość z przybycia Lituni wypełniała Annę tak całkowicie, że nawet na to nie zwracała uwagi. Ze śmiechem przyjęła nawet zawieruszenie się walizki, której długo nie można było odszukać z racji niezaradności Karola.
Postanowiła sobie, że wynajdzie jakiś sposób, że urwie małe pół godzinki, by pokazać Litunię Marjanowi. Narazie nie było o tem mowy. Ulokowanie Karola w pensjonacie, omówienie różnych pilnych spraw i prezentacja Lituni na Polnej — zajęły zbyt wiele czasu. Pani Grażyna przyjrzała się dziecku uważnie i orzekła, że jest podobna do ojca, a Kuba chrząknął i zapytał:
— Cóż u ciebie słychać, moja mała?
Anna była rozczarowana takiem przyjęciem jej córeczki, córeczki, która oczywiście nie jest żadnym cudem świata, ale bezsprzecznie najładniejszem i najlepiej rozwiniętem dzieckiem, jakie kiedykolwiek widziała.
Wieczorem, gdy Anna została sama z mężem, obojętnie słuchała jego utyskiwań, łagodnie, ale stanowczo unikała jego pieszczot i przygotowywała w myśli dłuższą przemowę, której sensem miało być: z pożycia ze mną musisz zrezygnować, gdyż kocham innego.
Do przemowy jednak nie doszło. W pokoju było prawie ciemno w drugim obok spała Litunia. Jej od-

189